Spotkali się w szkole.
Szła na biologię, miała straszną ochotę na papierosa. Skręciła w lewy korytarz, i tak już spóźniona na lekcję. Jej uwagę przykuł on, stał tam za oknem przed szkołą, schowany za drzewem. ,,Przecież go widać'' pomyślała.
W prawej ręce trzymał zapalniczkę. Angeline i tak była już spóźniona, nie miała nic do stracenia, a głód nikotynowy był nie do wytrzymania. Omijając monitoring, dziewczyna wyszła ze szkoły i poszła w kierunku chłopaka. Zbliżając się do niego, rozpoznała go z widzenia. ,,Jak mu tam było, Rick, Rachel...?'' .Próbowała przypomnieć sobie imię kumpla ze szkoły, bezskutecznie.
-Hej, masz fajki? -zapytał.
-A ty nie? -I spojrzała wymownie na zapalniczkę.
-Zostawiłem je w szafce.- Odpowiedział, przyglądając się dziewczynie. Doskonale wiedział ,kim jest. Mieli razem algebrę. Zauważył ,że drży z zimna.
-Trzymaj. -I podał jej bluzę.
Angeline przyjeła ubranie. Bluza była czarna, z ozdobną agrawką na lewej piersi. Dziewczyna wbiła wzrok w jego pocięte nadgarstki, widoczne bez bluzy.
-Dlaczego to robisz? -Zapytała, i dotknęła blizn chłopaka, jednak opamiętała się i szybko cofnęła rękę.
-Życie, Angeline, życie.- Westchnął.
-Znasz moje imię? -Spytała z zaskoczeniem.
Zaśmiał się.
-Pewnie, mamy razem algebrę.- spojrzał po raz pierwszy prosto w jej oczy.- Jestem Ronald.
-Imię po dziadku?- Zapytała i uśmiechneła się zaczepnie.
-Ha. Ha. Bardzo śmieszne. Wyobraź sobie ,że to wcale nie jest takie rzadkie imię.- Powiedział, i również się uśmiechnął.
-Dobra, i tak już nie zdąże na lekcje, może ruszymy się do najbliższego spożywczaka po szlugi, co ty na to?
-Zaproponowała, podnosząc z ziemi torbę.
-Okej, nie mam nic do stracenia.
I tak zaczęła się ich znajomość.
2 miesiące później
-O której wracają twoi rodzice? -Zapytała Angeline.
-Wyluzuj ,dopiero jutro. -Odpowiedział Ronald, zapalając lawendowe świeczki.
Są razem już od 2 tygodni, a dzisiaj chłopak ma wolny dom. Takiej okazji się nie marnuje.
Angeline była na niego napalona chyba jeszcze bardziej niż on sam. Nie mogła się doczekać kiedy zrobią to znowu. Dziewczyna nie była dziewicą, jej pierwszy raz odbył się w mało romantycznym miejscu, mianowicie w toalecie na koncercie miejscowego zespołu garażowego, z przypadkowym gościem. Na początku żałowała, jednak teraz jest z tego zadowolona, bo ma doświadczenie. Wydaje jej się, że jest całkiem dobra w łóżku pomimo małego doświadczenia, w końcu ma tylko 17 lat.
Ronald okazał się być niezłym kucharzem, miało być romantycznie, i jest. Jedzą makaron przy zapalonych świeczkach, oglądając horror, który leciał w TV. Kiedy skończyli jeść, Angeline przytuliła się do niego. On otoczył ją ramieniem. Ich twarze zbliżyły się do siebie, a języki jeszcze bardziej. Po kilku minutach ręka dziewczyny zawędrowała w stronę krocza chłopaka. Zaczęła go pieścić. On nie chciał być gorszy, jego ręce powędrowały w strone piersi dziewczyny. Angeline siadła na nim okrakiem. Wciąż byli w ubraniach, ale to się zaraz zmieni ,pomyślała. Usta chłopaka znalazły się na jej szyi. Czuła ,że robi jej malinę. I znowu tydzień w szaliku. Jego ręce wciąż znajdowały się na jej klatce piersiowej. Całuje jego obojczyk, policzek, przygryza płatek ucha. Ach, jak było im dobrze, słodko, romantycznie, erotycznie.
Ronald przeniósł dłonie na pośladki dziewczyny. Po chwili nie przestając się całując,zeszli do piwnicy, do sypialni chłopaka. Jedno dosłownie zdzierało z drugiego ubranie. Teraz Angeline była cała naga, Ronald również. Podziwiała jego nagi tors, ramiona oraz dolne partie ciała, które widziała nie tak dawno. Wskoczyli do łóżka.
-Masz gumki? -zapytała.
-Tak, w szufladzie.
Po kilku sekundach prezerwatywa zaczęła mieć swoje zastosowanie.'
Kochali się długo i intensywnie, do czasu, kiedy rodzice postanowili wrócić....wcześniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz